lysek

Łapy, które biegną, jak jadą, czyli… ruszamy na wyprawę!

A właściwie wyprawkę, bo nawet nie przekraczamy granicy kraju, a wszystko będzie trwało około tygodnia. Ale chociaż niedaleko, nasza wycieczka będzie prawdziwą przeprawą, bo tym razem zabieramy ze sobą nie tylko rowery, sakwy i namiot, ale też psa i przyczepę dla niego. Łysek, chociaż dużo biega i dystans 80 km nie jest dla niego wyzwaniem, gdyby miał powtarzać to codziennie, mogłoby skończyć się dramatem. Do tego nasz kundel woli raczej spokojniejsze tempo, tymczasem gdy towarzyszy rowerowi, potrafi się dobrze zmęczyć.

Trasa

Przygotowania naszej wyprawki zaczynam więc dwutorowo: z jednej strony planuję trasę, a z drugiej rozważam, jaki będzie najlepszy sprzęt do transportu psa. Z tym pierwszym idzie szybko – zwykle pomaga mi w tym Google i tak jest także tym razem. Założenie jest takie, by spod Giżycka ruszyć prosto na północ do Gołdapi, stamtąd jak najbliżej granicy na wschód i dalej wzdłuż granicy (w miarę możliwości ostatnią polską drogą) na południe. Wyznaczam więc kolejne punkty pośrednie i pozwalam Googlom wyznaczyć trasę dla roweru. Potem nanoszę korekty, przeciągając niebieską kreskę tak, by wyszło na moje, czyli jak najbliżej granic. Dokąd się uda dojechać, dotąd dojedziemy, a potem zawiniemy z powrotem w stronę Giżycka. Szacuję, że pokonamy w ten sposób około 600 km.

Przyczepa

Nieco trudniej idzie z przyczepą rowerową. Przeczesuję internet w poszukiwaniu najtańszej, ale jednocześnie najlepszej z dostępnych i wcale łatwo nie jest. Przyczepy, nie dość że w różnych cenach (od 300 do 2000 zł), to jeszcze zakładają różną ładowność i wielkość psa. Nasz kundel waży ok. 15-16 kg i jest postury małego huskiego. Okazuje się jednak, że chociaż kwalifikuje się do kilku przyczep do 20 kg, to skorzystać z nich nie może przez swoje raczej długie łapy. Gdyby był buldogiem, nie byłoby kłopotu, a tak nie miałby gdzie się zwinąć. W końcu po kilku dniach poszukiwań decyduję się napisać do kilku producentów przyczep. Przedstawiam naszą sytuację, to kim jesteśmy i przede wszystkim: jaki pies będzie nam towarzyszył. I działa!

Wesprzeć nas decyduje się amerykańska firma #Burley, która produkuje przyczepy, które są vanami wśród przyczep dla psów (i dzieci). Wcześniej mamy jeszcze okazję przetestować kupioną naprędce chińską przyczepkę dla dzieci za 300 zł, ale gdy odbieramy naszego Burleya, wiemy już, że nie warto nawet się nad tamtą słabszą zastanawiać. Mieści wprawdzie więcej gratów niż nasz Burley (i można by ułożyć w niej namiot), ale za to koła chyboczą się niemiłosiernie. Nie wiem, czy mogłabym zaufać jej przez tyle kilometrów.

Hyc za przyczepę

Przychodzi wreszcie dzień nauki Łyska. Plan jest taki: zmęczyć go trochę bieganiem, a potem, jak już będzie spokojniejszy, spróbować posadzić w przyczepie. Pies wygląda na gotowego po sześciu kilometrach leśnej przebieżki. – Nie będzie problemu – wymieniamy się opiniami. Zachęcamy go przysmakami, wchodzi. Przypinamy smycz, siedzi. Jest OK. Ruszamy. A pies hyc! I już jest poza przyczepą. Nie pomagają błagania, prośby, zachęty. Nic. Jak stoimy, siedzi w środku, jak ruszamy – hyc! – Boi się, nie podoba mu się – myślę głośno. Nic to, decydujemy, że podjedziemy dalej w jakieś ustronne miejsce i tam popracujemy z naszym kundlem.

Obozowisko rozbijamy kilka kilometrów dalej. Najpierw siedzimy spokojnie i czekamy, czy pies wejdzie do przyczepy sam, wrzucamy smaczki. A on wchodzi, bierze smaczki i wychodzi. Próbujemy przypinać, jak przyczepka stoi – pies siedzi grzecznie, ale gdy tylko ruszamy, od razu wyskakuje. O co tu chodzi, do licha?!

Siła i machanie łapką

W końcu decydujemy, że spróbujemy siłą przytrzymać go w przyczepie – żeby zobaczył, że jazda to nic strasznego. Przytrzymuję więc go za rączkę w szelkach i górną belkę przyczepki. Ruszamy i… przychodzi olśnienie!

Gdy przytrzymuję psa w czasie jazdy, dociera do mnie nagle, co jest powodem jego wyskoków. Wcale nie chodzi o to, że mu się nie podoba, ani też się nie boi. Po prostu, gdy tylko ruszamy, psie łapy same zaczynają układać się do biegania. On po prostu nie wyobraża sobie, jak można się przemieszczać i nie machać łapami!

OK, w takim razie musimy pokazać mu, że to możliwe. I uczymy: najpierw wolno, trzymając go za uchwyt. Marcin prowadzi rower, ja trzymam. Gdy pies przestaje próbować wysiadać, ja oddalam się od przyczepy. Pies (przyczepiony do górnej belki przyczepy) patrzy, co się dzieje, ale po kilku próbach wyskoków jest już spokojny. Kolejny etap to moment, kiedy Marcin wsiada na rower i jadą już tak, jak będziemy jeździć na urlopie. Znów: chwila niepokoju psa, ale potem już nie wyskakuje. Uf, udało się!

Będą z Łyska psy!

Do domu wracamy okrężną drogą, pies w którymś momencie przestaje się niepokoić, a pod koniec nawet siada. Potem zabieram go jeszcze na jedną, całodzienną wycieczkę i okazuje się, że coś w łepetynie zostało – nie wysiada już w czasie jazdy, chociaż początek pokonuje z przednimi łapami na zewnątrz: staje sobie na dyszlu i rozgląda się na boki. Dopiero po kilku kilometrach zaczyna kminić, że chyba jednak wygodniej jak w przyczepie znajduje się cały pies, a nie tylko tylna jego część.

Teraz jedyny newralgiczny moment to zatrzymywanie się na światłach. Łysek, jak się nie poruszamy, urządza sobie huskowe śpiewy, a wszyscy rowerzyści momentalnie padają ze śmiechu. Uda się. Myślę, że się uda!

#hackingburley

I jeszcze notatka o jednej zmianie, jaką wprowadziliśmy w naszej przyczepie: od razu po pierwszej przejażdżce wycięliśmy siatkę w przednim okienku tak, żeby materiał sięgał psu wyżej niż spodnia warstwa i dzięki temu miał mniejszą możliwość wyskakiwania ze swojej limuzyny. Jednocześnie chcieliśmy, żeby nic nie ograniczało mu możliwości wystawienia łba na zewnątrz (siatka ograniczałaby tę możliwość). Zadziałało 🙂

Tymczasem przyczepa stoi w domu z odczepionymi kółkami i pies wchodzi do niej sobie w ciągu dnia i przesypia długie godziny. A jak jeździmy, to – chociaż już nie wyskakuje – ciągle macha jedną łapką. Jak my przy graniu dżojstikiem, kiedy ręka ucieka w którąś stronę, gdy chcemy skręcić naszym ludzikiem. Znacie to, nie?

(2)

Powered by themekiller.com anime4online.com animextoon.com apk4phone.com